Mityczna przyjaźń polsko-irańska. Presja mocarstw

Po zapowiedzi zorganizowania szczytu dotyczącego państw Bliskiego Wschodu w Warszawie irańska miękka propaganda rozbudza w nas sentyment za rzekomą gościnnością Iranu wobec polskich uchodźców ze Związku Sowieckiego. Czy naprawdę nowożytni Persowie kochają Polaków i czy powinno nas to powstrzymać od sojuszu z USA?

Przeglądając zdjęcia żołnierzy generała Władysława Andersa z lata 1942 roku w trakcie pobytu i pochodu Polaków przez Iran do Palestyny można odnieść wrażenie, że tamtejsza sielanka mogłaby trwać wiecznie. Zwłaszcza epizod z odkupieniem niedźwiadka Wojtka i jego późniejsza legenda usposabiają nas do historii polskiego wojska na tamtych terenach jako do pociesznych, zasłużonych wczasów dla uciekinierów z komunistycznego piekła. Prawda jest zgoła inna i współczesny Iran doskonale o tym wie.

Daleko od baśni
Jak pisze Harvey Sarner w monografii „Generał Anders i Żołnierze II Korpusu Polskiego”, „kraj, do którego przybyła armia Andersa, daleki był od przyjaznego nastawienia do sprawy aliantów”. Mitologia współczesnych turystów powracających z Iranu i opowiadających o tamtejszej ludności, która z rzewnością witała przybyszy z „Lechistanu”, inaczej wyglądała dla wygłodzonej i wymęczonej armii, z trudem wydostającej się z ramion NKWD. Na 12 tys. Polaków przybyłych w pierwszym rzucie trzeba było hospitalizować połowę z nich, a do listopada 1942 roku co czwarty żołnierz już nie żył – z braku leków i zaopatrzenia, z wycieńczenia i chorób nabytych jeszcze w Sowietach. Polacy wyrwali się z piekła zsyłek, obozów pracy, syberyjskiej pustki i wagonów bydlęcych, więc faktycznie przekroczenie granicy sowiecko-irańskiej było dla nich wyzwoleniem, ale nie takim, jak dzisiaj próbują przedstawić orędownicy Teheranu. Niechętnie patrzyła na nich ortodoksyjna ludność szyicka, która wyznając Koran, gorszyła się żołnierskimi biesiadami przy alkoholu. Lokalne władze kraju naciskały na aliantów, by siłą narzucić większej...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: