Wrażliwy jak Polak

To w Polsce najdłużej utrzymały się tury, które znalazły spokojny azyl w Puszczy Jaktorowskiej do 1627 roku. To właśnie pierwszy król Polski Bolesław Chrobry zabronił polowania na bobra i ustanowił urząd do opieki nad tym gatunkiem. To nasi weterynarze i naukowcy praktycznie uratowali żubra. Wrażliwość i opieka nad zwierzętami jest wpisana w polską duszę i to odróżnia nas od Zachodu Europy, który każde zwierzę przelicza na pieniądze. No i niezmiennie nas poucza.


Histeria, jaka wybuchła w związku z dzikami, uwidoczniła specyficzne cechy polskiego charakteru. Duża część Polaków uznała, że skoro zwierzętom tym grozi wybicie co do nogi, to czym prędzej trzeba stanąć w ich obronie. Włączając się w owczy pęd, wielu z nas, podkręcanych przez media, celebrytów i naukowców, w ciemno ujęła się za lochami, odyńcami i warchlakami, postulując zakaz strzelania. Można to przedstawić zarówno jako objaw naszej romantycznej duszy, ale również jako przykład braku jakiegokolwiek pragmatyzmu, jeśli chodzi o kwestię ochrony przyrody. Już sama dyskusja na ten temat pokazuje jednak, w jakim miejscu znajdujemy się my, a w jakim społeczeństwo zachodniej Europy.

Francuzi i Niemcy bez złudzeń
W czasie gdy my spieraliśmy się o to, jaka jest liczebność dzika, i gdy ta debata w zasadzie do niczego nas nie doprowadziła, państwa na zachodzie po prostu działają, wychodząc z założenia, że w konflikcie dzik–człowiek lepiej postawić na ludzi. Nikt nie zastanawia się nad tym, jak ucieka dzik po strzale i czy jeżeli wybijemy go całkowicie, to populacja z czasem się odbuduje. Politycy wyszli z założenia, że martwy dzik poddany obróbce termicznej po prostu nie przeniesie ASF. To właśnie dlatego z roku na rok Niemcy zwiększyli odstrzał dzików do 836 tys., czyli o około 1/3. Za ich przykładem poszli Francuzi, którzy wpadli w popłoch, gdy okazało się, że dwa przypadki dzików zarażonych groźnym wirusem odkryto w Belgii. Wzdłuż granicy z...
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: