W kasie państwa widać dno

Dodano: 15/05/2012 - Nr 20 z 16 maja 2012

Mało prawdopodobne, by tę potężną wyrwę w misternie skleconym budżecie udało się rządowi zapchać w całości. Bo, co prawda, dochody do budżetu zawsze w I półroczu, a szczególnie w I kwartale, są niższe niż w II półroczu i w IV kwartale w stosunku do wartości przewidzianych w budżecie. Ale nigdy jeszcze te różnice nie były tak ogromne. Można się oczywiście zastanawiać – czy autorzy budżetu świadomie tak bardzo zawyżyli możliwości gospodarki, by uzyskać akceptację dla budżetu na etapie jego uchwalania, działali więc tradycyjnie w ramach własnego PR, czy też polska gospodarka po prostu wykazuje wyraźne symptomy spowolnienia? Tymczasem rząd musi znaleźć środki na pokrycie brakujących w budżecie wielu miliardów złotych. Jeśli zaś ktoś wierzy – jak jeden z tuzów telewizyjnego dziennikarstwa – że bez problemu uda się zminimalizować ubytek tych 28 mld zł, „bo wzrasta nam inflacja, a więc straty w dochodach budżetu państwa wyrównają ci, którzy będą płacić wyższe ceny” (wzrost cen powoduje
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze