W kasie państwa widać dno

Mało prawdopodobne, by tę potężną wyrwę w misternie skleconym budżecie udało się rządowi zapchać w całości. Bo, co prawda, dochody do budżetu zawsze w I półroczu, a szczególnie w I kwartale, są niższe niż w II półroczu i w IV kwartale w stosunku do wartości przewidzianych w budżecie. Ale nigdy jeszcze te różnice nie były tak ogromne. Można się oczywiście zastanawiać – czy autorzy budżetu świadomie tak bardzo zawyżyli możliwości gospodarki, by uzyskać akceptację dla budżetu na etapie jego uchwalania, działali więc tradycyjnie w ramach własnego PR, czy też polska gospodarka po prostu wykazuje wyraźne symptomy spowolnienia? Tymczasem rząd musi znaleźć środki na pokrycie brakujących w budżecie wielu miliardów złotych. Jeśli zaś ktoś wierzy – jak jeden z tuzów telewizyjnego dziennikarstwa – że bez problemu uda się zminimalizować ubytek tych 28 mld zł, „bo wzrasta nam inflacja, a więc straty w dochodach budżetu państwa wyrównają ci, którzy będą płacić wyższe ceny” (wzrost cen powoduje zwiększenie wpływów z VAT-u), to się bardzo zawiódł. Rada Polityki Pieniężnej podniosła właśnie stopy procentowe, aby – jak powiedział jeden z jastrzębi Rady – „w porę zdusić inflację”. Może to być pierwsza z serii podwyżek; ze źródeł bliskich RPP jest przeciek, że Rada wkroczyła na ścieżkę zacieśniania polityki pieniężnej, co nie wróży dobrze podtrzymywaniu i tak słabiutkiego wzrostu gospodarczego. Nie ma zatem co liczyć na zwiększenie wpływów podatkowych, mogą się one nawet pogorszyć.

Duży błąd Rady Polityki Pieniężnej

Oceny niektórych finansistów bywają porażająco błędne. Mają rację ci, którzy twierdzą, że to są ekonomiczni ignoranci. Obawiam się, że większość członków naszej RPP nie rozumie, iż przyczyny inflacji są bardzo różne – obecna inflacja, sięgająca w Polsce niespełna 4 proc. (z pewną tendencją spadkową), ma charakter kosztowy, nie popytowy. Stopy procentowe mają wielostronny, negatywny (lub pozytywny) wpływ na gospodarkę. Podniesienie...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: