Wunderwaffe Putina. Czy jest się czego bać?

To była bombowa końcówka roku – rosyjskie władze pochwaliły się „niesamowitymi” osiągnięciami w dziedzinie zbrojeń. Na tę rakietę nikt na świecie nie ma odpowiedzi – chełpił się Władimir Putin po udanym teście systemu Awangard. Tylko czy rzeczywiście można mówić o przełomie w wyścigu zbrojeń?

Zaczęło się od przechwałek prezydenta podczas dorocznej narady z kierownictwem sił zbrojnych. 18 grudnia Putin ogłosił m.in. rozpoczęcie seryjnej produkcji systemu Awangard i poinformował o udanej próbie nowego pocisku balistycznego Sarmata. Przez następne dwa tygodnie rosyjskie media zostały dosłownie zbombardowane rewelacjami na temat supernowoczesnej broni, w tym hipersonicznej, która ma uczynić Rosję niezwyciężoną – nawet w starciu z Ameryką.

Noworoczny prezent
Centralnym punktem tej „pokazuchy” był udany test nowego ponaddźwiękowego systemu rakietowego Awangard. 26 grudnia można było obejrzeć w telewizji, jak Putin w Narodowym Centrum Zarządzania Obroną osobiście wydaje rozkaz startu pocisku. Transmitowany na wielkim ekranie film dla widzów w całym kraju był jednak dostępny tylko w małym fragmencie: samego startu. Natomiast nie pokazano żadnego z kolejnych fragmentów próby. Z ujawnionych informacji wynika, że pocisk został wystrzelony ze zmodyfikowanego silosu dla międzykontynentalnych rakiet R-36M (w kodzie natowskim SS-18) należącego do dywizji rakietowej w rejonie Dombarowska w obwodzie orenburskim, już wcześniej wykorzystywanego do testowania systemu Awangard. Pocisk pokonał 6000 km, lecąc z prędkością ponaddźwiękową i wykonując manewry pionowe i poziomie, po czym we wskazanym czasie uderzył w cel na poligonie Kura na Kamczatce. „To wielki sukces i wielkie zwycięstwo. Wspaniały prezent dla kraju na Nowy Rok” – oświadczył Putin. Zapowiedział też, że już niebawem system Awangard trafi do rosyjskiej armii. Ze słów prezydenta wynika, że powstanie specjalny pułk uzbrojony w te pociski. Dowódca strategicznych...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: