Było centrum, jest stabilizacja, będzie…

W styczniu tego roku szliśmy do centrum, by uzyskać większość konstytucyjną. Miał to być „czarny scenariusz dla opozycji”, a umiarkowany elektorat miał biec do urn, by masowo głosować na PiS. Jaki był wynik, wszyscy wiedzą, a „uzasadniacze” już nawet zapomnieli, co wtedy pisali, by usprawiedliwić mądrość etapu.

Następnym krokiem było hodowanie sobie koalicjanta, który umożliwiłby w ogóle zachowanie rządów na drugą kadencję. W rezultacie w czasie kampanii samorządowej aparat partii w wielu wypadkach pracował na rzecz kandydatów SLD, a nie własnych, zaś później radni PiS głosowali przeciw własnym kandydatom, popierając ludzi przyszłego koalicjanta. Na niektórych
[pozostało do przeczytania 48% tekstu]
Dostęp do artykułów: