Współczujmy Wałęsie

Dodano: 11/12/2018

Felieton [Lubię dinozaury]

W ostatnich dniach stała się rzecz niemożliwa. Moja pogarda dla Lecha Wałęsy jeszcze wzrosła. Najpierw jego plugawe odzywki w kontekście procesu z Jarosławem Kaczyńskim. Potem hucpa z pogrzebem Busha. Wpierw błagania o podrzutkę samolotem do Stanów Zjednoczonych, a następnie makabryczne szopki (zważywszy, że tłem była śmierć człowieka, dodatkowo wielkiego przyjaciela Polski) i pajacowanie z koszulką. Czy można upaść niżej? Poza tym Wałęsa po raz kolejny nie tylko sam się zbłaźnił, ale przez niego zbłaźnił się także nasz kraj na oczach całego świata. Rozmawiałem niedawno z kolegą z USA z kręgów konserwatywnych. U nich opinia jest jedna i powszechna – potworna żenada. Pogrzeb to nie miejsce na takie hucpy. A tu się okazuje, że Polacy są sto lat za cywilizacją i tych prostych prawd nie pojmują. I wtedy przyszło pierwsze olśnienie. Bo czy naprawdę ta sytuacja to wina Lecha Wałęsy? Nie do końca. W głównej części odpowiedzialna za to jest ta banda, która codziennie mu
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze