Koniec świata jest bliski

Felieton [PAN JACEK DLA CIEBIE]
Odkąd żyję, słyszę o końcu świata. Dwa proroctwa utkwiły mi szczególnie w pamięci. Pierwszy koniec miał nastapić w 2000 roku, gdy zniszczyć nas miały maszyny, które zwariują od tego, że nie będą umiały doliczyć do 2 tys. Drugi to wysyp proroctw przy okazji roku 2012, gdy miał się zakończyć kalendarz Majów. Szczęśliwie mamy rok 2018 i nadal żyjemy. Niebo nie zawaliło się nam na głowę. No, ale trzeba być czujnym. Tym bardziej że tym razem końcem świata straszą naukowcy. 95 proc. klimatologów twierdzi, że mamy 12 lat na odejście od emitowania CO2, bo inaczej czeka nas armagedon. Będą huragany, susze, powodzie, zimy i upalne lata. W sumie to samo co zawsze, tylko bardziej. Nie jestem w stanie powiedzieć, czy to, co mówią obecnie naukowcy, jest rzeczywiście prawdą. Mogę jedynie stwierdzić,
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze