Miłosierny KODziarz

W Paryżu kolejny dzień trwają zamieszki. Już 65 osób rannych, a policja nie ma oporów przed katowaniem demonstrujących. Coś czuję, że Bruksela zaraz wezwie na pomoc Ludmiłę Kozłowską wraz z jej kolegami z totalnej opozycji, żeby tym razem w Europarlamencie poopowiadali o tym, jak w Polsce jest źle. Ale póki ta odsiecz jeszcze nie nadeszła, nasze KODziarstwo musi zadowolić się Rogerem Watersem.

Ten wielki muzyk, a jednocześnie kompletny kretyn, tym razem gdzieś w Meksyku uznał, że podczas koncertu wezwie świat do czynnego oporu wobec reżimu Kaczyńskiego. Zaciekawiony, przypomniałem sobie, jakie ma poglądy polityczne Roger Waters, i szczęka mi opadła. KOD i totalni są zadowoleni, że ich antypisową paranoję poparł komunista, polityczny ignorant, antysemita i po prostu kompletny dureń. Typ, który jeszcze niedawno bez oporów powtarzał najbardziej paskudne slogany rosyjskiej propagandy – na przykład te, że to USA stoi za atakami gazowymi w Syrii. Ale nie przeszkadza to lemingowi. Bo jeśli chodzi o totalną opozycję, mamy do czynienia z niesłychanym miłosierdziem. Jak już kiedyś pisałem – dla nich możesz nawet być gwałcicielem, mordercą, dyktatorem, złodziejem, bandytą, damskim bokserem, kretynem, zwolennikiem totalitarnych ideologii i terrorystów, chamem – wszystko będzie ci wybaczone. Zasada jest tylko jedna: napluj na Prawo i Sprawiedliwość. Zapewne gdyby Kuba Rozpruwacz czy Pablo Escobar wciąż żyli, też staliby się autorytetami moralnymi w zamian za założenie koszulki z napisem „Konstytucja”. W tym kontekście to można się nawet cieszyć, że Roger Waters tak intensywnie wspiera walkę z Kaczyńskim. Faktycznie „przemyślenia” o świecie KOD-u i totalnej można śmiało położyć na tej samej półce co resztę bredni, które muszą się kłębić w sieczce nazywaną mózgiem Watersa.

 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: