Nie chciał się poddać! Na wyrok czekano długo...

Kryminalni [Zabójca żony z Lublina]
Gdy Andrzej R. zobaczył policjantów, wiedział, że odkryto popełnioną przez niego zbrodnię. Nie zamierzał skapitulować – odkręcił butlę z gazem. W wybuchu został ciężko ranny. Dopiero po latach morderca poczuł się na tyle dobrze, że mógł stanąć przed sądem – wtedy usłyszał surowy wyrok. 45-letnia Małgorzata R. była umówiona na spotkanie z krewnymi, ale się na nim nie pojawiła. To zaniepokoiło jej syna, który nie mógł się w żaden sposób skontaktować z matką. Od ojca wprawdzie usłyszał, że wyjechała, ale nie uwierzył w nieskładną opowieść. Dlatego nazajutrz – w poniedziałek 30 lipca 2012 r. – pojechał na ul. Kunickiego w Lublinie, gdzie stała kamienica należąca do ich rodziny. Jedno z mieszkań na piętrze zajmowała właśnie Małgorzata z niewiele starszym mężem Andrzejem R. Syn dobijał się
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze