Nie chciał się poddać! Na wyrok czekano długo...

Gdy Andrzej R. zobaczył policjantów, wiedział, że odkryto popełnioną przez niego zbrodnię. Nie zamierzał skapitulować – odkręcił butlę z gazem. W wybuchu został ciężko ranny. Dopiero po latach morderca poczuł się na tyle dobrze, że mógł stanąć przed sądem – wtedy usłyszał surowy wyrok.

45-letnia Małgorzata R. była umówiona na spotkanie z krewnymi, ale się na nim nie pojawiła. To zaniepokoiło jej syna, który nie mógł się w żaden sposób skontaktować z matką. Od ojca wprawdzie usłyszał, że wyjechała, ale nie uwierzył w nieskładną opowieść. Dlatego nazajutrz – w poniedziałek 30 lipca 2012 r. – pojechał na ul. Kunickiego w Lublinie, gdzie stała kamienica należąca do
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: