Większy grzech, gdy się zmarnuje… O szanowaniu żywności

Środowisko [Zero waste]

„Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba / Podnoszą z ziemi przez uszanowanie / Dla darów Nieba, / Tęskno mi, Panie…” – ten cytat z wiersza Cypriana Kamila Norwida zna chyba każdy z nas. Jaką drogę przeszliśmy jako społeczeństwo przez blisko dwa wieki, że dziś powszechnie marnujemy żywność? Średnio 235 kg na osobę rocznie. Gospodarność mojej 94-letniej babci słynie w całej rodzinie. Jestem prawie pewien, że gdyby to ona organizowała gospodarkę żywnościową kraju, to nie byłoby konieczności pisania tego artykułu. Jej podstawowa zasada kuchenna brzmi: nic nie może się zmarnować. I dlatego, odkąd tylko pamiętam, w niedzielę jadło się rosół, który około wtorku zmieniał się w inną zupę, a w czwartki ogórkowa smakowała tak intensywnie, że kurczak w pięciu smakach z azjatyckiej kuchni wysiada. I ta kilkudniowa zupa była właśnie najlepsza, a kolejna dokładka serwowana z hasłem: zjedz, bo się wyrzuci – niepowtarzalna. No i jeszcze jedno hasło rodzinne, które przekazywała babcia,
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze