Rzym kocha Moskwę? Raczej jej pieniądze

Wizyty w Rosji, w ciągu zaledwie tygodnia, dwóch liderów ekipy rządzącej Włochami, pokazują, że rząd w Rzymie naprawdę będzie dążył do zniesienia lub choćby ograniczenia sankcji unijnych wobec Moskwy. Oczywiście nie za darmo. Czy Putin pomoże, kupując włoskie obligacje, skoro sam ma gospodarcze problemy? I czego zażąda w zamian?

W marcu 2018 roku większość w wyborach do włoskiego parlamentu uzyskały partie przyjazne Rosji. Rząd sformowany przez koalicję eurosceptycznej Ligi oraz antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd należy dziś do najbardziej promoskiewskich w UE. Antyimigracyjna Liga (dawniej Liga Północna) ma nawet podpisaną umowę o współpracy z putinowską partią Jedna Rosja. W powstałym w maju programie rządu zapisano, że Rosja powinna być „postrzegana nie jako zagrożenie, ale jako partner ekonomiczny i handlowy”. Korzystnie oceniono „natychmiastowe zniesienie sankcji nałożonych na Rosję, tak by przywrócić jej rolę strategicznego rozmówcy w celu rozwiązania kryzysów regionalnych”.
Włoski rząd uważa Rosję za stabilizacyjną siłę w regionie śródziemnomorskim i bliskowschodnim, potencjalnego partnera w walce z islamskimi terrorystami i imigracją. Oba kraje łączy strategiczne partnerstwo energetyczne, szczególnie odnosi się to do państwowych koncernów Eni i Gazprom. Rosja jest największym dostawcą gazu dla Włoch i trzecim, jeśli chodzi o ropę. Włoska grupa Saipem zaczęła w lipcu kłaść rury w projekcie Nord Stream 2. Ale Włochy są generalnie przeciwnikiem Nord Stream 2. Choć nie z tych samych powodów, co Polska, Ukraina czy kraje bałtyckie. Rzym obawia się, że to Niemcy staną się wtedy głównym hubem gazowym dla Europy. W interesie Rzymu jest, aby jak najwięcej gazu ze Wschodu płynęło na unijny rynek korytarzem południowym, a nie północnym.

Krym i pieniądze
Współrządząca Liga twierdzi, że tak naprawdę nigdy nie było nawet powodu, by UE nakładała sankcje na Rosję. Oto w lipcu, po wizycie w Rosji i...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: