Zabawne urwisy z Limy. Niepowtarzalny uliczny chaos

Dodano: 20/11/2018 - Nr 47 z 21 listopada 2018

Podróże [Peru]

Gdyby ktoś znalazł się w Limie tylko na jeden, jedyny dzień, pierwszy raz w życiu, i miał możliwość zapamiętania tylko jednej, najbardziej rzucającej się w oczy, rzeczy, to z całą pewnością byliby to właśnie oni. Autobusowi naganiacze. – Halo! Stop! Stop! Ja tu wysiadam! – w ścisku pasażerskiego tłoku słychać kobiecy głos. – Señora, mi amor… – pada odpowiedź chłopaka stojącego w otwartych drzwiach na wpół zdezelowanego busa. – Piękności ty moja, wcześniej z takimi życzeniami, wcześniej... – Ale ja naprawdę muszę tutaj! Por favor! – Dobrze, dobrze… Bez paniki. Sin nervios! Już stajemy, już... – pisk opon i bus staje pośrodku ruchliwej ulicy. A objuczona zakupowymi torbami kobiecina rozpoczyna walkę z tłumem pasażerów tarasujących wejście. Tutaj raczej nikt sam z siebie się nie ruszy. Przy pobliskim krawężniku zdążyła się już zgromadzić grupka chętnych do wejścia pasażerów. Kto wyjdzie, może już z powrotem nie wrócić. A przeciskająca się z torbami pani da sobie jakoś
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze