Zabawne urwisy z Limy. Niepowtarzalny uliczny chaos

Gdyby ktoś znalazł się w Limie tylko na jeden, jedyny dzień, pierwszy raz w życiu, i miał możliwość zapamiętania tylko jednej, najbardziej rzucającej się w oczy, rzeczy, to z całą pewnością byliby to właśnie oni. Autobusowi naganiacze.

– Halo! Stop! Stop! Ja tu wysiadam! – w ścisku pasażerskiego tłoku słychać kobiecy głos.
– Señora, mi amor… – pada odpowiedź chłopaka stojącego w otwartych drzwiach na wpół zdezelowanego busa. – Piękności ty moja, wcześniej z takimi życzeniami, wcześniej...
– Ale ja naprawdę muszę tutaj! Por favor!
– Dobrze, dobrze… Bez paniki. Sin nervios! Już stajemy, już... – pisk opon i bus staje pośrodku ruchliwej ulicy. A
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: