Pocztówka z Indii

Dodano: 13/11/2018

Felieton [Widziane z Brukseli]

Smog w New Delhi jest taki, że lepiej nie wychodzić z hotelu. Gdzieś w dole przemykają tuk-tuki, czyli trzykołowe elektryczne ryksze, którymi Hindusi sprytnie manewrują w oceanie samochodów, busików i pasażerskich busów bez okien. Tak, czuć, że to obok Chin jedno z dwóch najliczniejszych państw świata. No właśnie: Indie, przez wieki podzielone i rozdrobnione, potem będące brytyjską kolonią, mają niepodległość sięgającą ledwie siedmiu dekad. Może także przez to żyją w cieniu Chińskiej Republiki Ludowej. Nie muszą mieć kompleksów, gdy chodzi o cywilizację i historię, ale rosnąca potęga ekonomiczna − a zatem i polityczna – Kraju Środka musi powodować poczucie zagrożenia nawet u sąsiada, który liczbą ludności niewiele ustępuje ojczyźnie Konfucjusza i − nolens volens − Mao Tse-tunga. Pekin nie próżnuje. Inwestuje w Bangladeszu, Sri Lance, Birmie, na Malediwach, a w Dżibuti ulokował bazę marynarki wojennej. Daje − z całą świadomością, że nie będą spłacone – wielomilionowe
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze