Przywódcy, jakich mało

Niestety niektóre chwyty twórców filmu nieco mu szkodzą. Widać niekiedy, że reżyserem obrazu jest twórca „Szklanej Pułapki II” przesiąkniętej schematami znanymi z kina klasy B. Dlatego też atrakcyjne dla oka „opakowanie” fabuły momentami przekracza granicę tolerancji u wytrawnego kinomana. Natomiast znakomicie zrealizowane sceny z udziałem prezydenta Gruzji, genialnie zagranego przez Andy’ego Garcię, przykrywają niedoskonałości fabuły i powodują, że film można uznać za sukces w dorobku Harlina.

Kino akcji z elementami politycznego thrillera

Sceny akcji zrealizowane są naprawdę nieźle. Film otwiera akcja ratowania dziennikarzy przez gruzińskich żołnierzy w Iraku – niezwykle realistyczna i brutalna, scena ataku irackich rebeliantów na samochód z korespondentami wojennymi naprawdę zapada w pamięć. Twórcy nie szczędzą nam takich ujęć. Nie tylko obrazy pacyfikowania gruzińskich wiosek przez najemców, którzy nie mają oporów gwałcić i z zimną krwią mordować „wyzwalanych” Osetyńczyków, robią piorunujące wrażenie. Również sceny bombardowań budynków przez rosyjskie helikoptery nawiązują do najlepszych standardów wojennego kina Ridleya Scotta czy ostatnich produkcji HBO.

Szkielet filmu stanowi historia dziennikarskiego duetu, który z narażeniem życia stara się uratować przed Rosjanami nagrane dowody zbrodni wojennych przez nich popełnianych. Wątek ten jest nie tylko hołdem oddanym reporterom wojennym, ale przede wszystkim metaforą tego, jak świat zachował się podczas ataku imperialnej Rosji na pragnący pokoju kraj. Kwestia postępowania mediów, które przykrywają temat wojny otwarciem olimpiady w Pekinie, jest w filmie podkreślona bardzo mocno. I jest to obraz smutny.

Poruszają sceny walki o gruziński naród Micheila Saakaszwilego. W tej roli reżyser obsadził świetnego aktora, który pokazał dramat prezydenta oblężonego przez Rosjan i zapomnianego przez sojuszników z Ameryki. Andy Garcia wywiązał się ze swojego...
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: