Co z tymi chamami

PO z PSL-em dostały łomot w samorządowych, więc zgrana armia polityków, autorytetów i funkcjonariuszy medialnych ruszyła tłumaczyć swojemu elektoratowi, jak to możliwe. Kolejne ich mądrości można sprowadzić do jednego, przeciągłego jęku: Boże, jak mamy z tymi chamami wytrzymać?

Różne przybierał ów ton formy – od bardziej subtelnego po tępe walenie cepem po głowie – jak Rabiej zachwycający się miejskim powietrzem, które „czyni wolnym”, czy Lubnauer opowiadająca, że głosowanie na PiS to objaw zacofania. Na wyżyny jednak wspiął się jakiś dureń z TVN-owskiego „Szkła kontaktowego”, który zdołał powiązać głosowanie na PO z większą ilością połączeń PKP. No ale jakie jest PO, każdy wie. Pogarda, poczucie niczym nieusprawiedliwionej wyższości oraz brak hamulców w obrażaniu rodaków. To od lat podstawowa lokomotywa polityczna tego środowiska i też najgroźniejsza choroba, jaką zdołali zarazić polskie społeczeństwo. A wszystko zaczęło się od spotu „Oni pójdą na wybory. A Ty?”, gdy po raz pierwszy w dziejach III RP główne ostrze nagonki skierowano na obywatela głosującego inaczej, niż chce partia, a nie na polityków. Niestety podobna narracja wystąpiła i po prawicowej stronie, w reakcji na gigantyczne w niektórych miastach zwycięstwo PO. Komentarze zaczęły uderzać nie w polityków reprezentujących stary, zdegenerowany i patologiczny układ, lecz w ich wyborców. To nie tylko błąd, lecz także niegodziwość. Bo nawet najgłupszy współobywatel pozostaje twoim rodakiem i ma te same prawa co ty. Należy go przekonywać, a nie atakować. Jasne, można zawsze powiedzieć, że to PO zaczęła. No i jest takie przysłowie: Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. Ale w tym wypadku wydaje się ono wyjątkowo nietrafne. Po prostu Platforma jest w pogardzie i nienawiści zbyt dobra. Więc jako puentę felietonu pozwolę sobie delikatnie zmienić inne przysłowie: Nie walcz z chamem za pomocą chamstwa. Bo najpierw cham sprowadzi cię na swój poziom, a potem pokona doświadczeniem. I warto,...
[pozostało do przeczytania 1% tekstu]
Dostęp do artykułów: