Nagłe olśnienie gości od drugiego krzyżyka

Dodano: 30/10/2018 - Nr 44 z 31 października 2018

Felieton [Jedziemy]

Fałszerstwa wyborcze? Nie, to tylko w Rosji albo Korei… Dyskusja w Polsce na temat uczciwości wyborów samorządowych rozpoczęła się po wyborach 2010 roku. Danych do tej dysputy dostarczył profesor Przemysław Śleszyński z PAN, który stworzył szczegółową mapę głosów nieważnych w wyborach do sejmików wojewódzkich. W 2014 roku inny profesor, Kazimierz Rzążewski, szczegółowo przyjrzał się danym liczbowym z wyborów samorządowych na przestrzeni lat III RP. Z ich zestawienia wynikało jasno, że od końca lat 90. co cztery lata Polacy coraz słabiej radzili sobie z oddawaniem ważnych głosów w wyborach do sejmików samorządowych. Okazało się, że w każdym kolejnym cyklu wyborczym rosła liczba głosów nieważnych. Z danych płynął absurdalny wniosek, że Polakom coraz trudniej z roku na rok przychodziło zrozumienie, iż w wyborach można zagłosować tylko na jednego kandydata. Dużo mniej nonsensowne było inne wytłumaczenie: że w Polsce ktoś na etapie procesu liczenia z głosów ważnych robi
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze