Big Brother na lekcjach

W jednej ze średnich szkół we wschodnich Chinach zainstalowano technologię, która ma monitorować skupienie uczniów na lekcjach. Trzy kamery co chwilę skanują twarze osób przebywających w klasie i po analizie ich mimiki system informuje nauczyciela, kto nie był zainteresowany wykładem.

Cenzura internetu, a także wszelkiego rodzaju inwigilowanie swoich obywateli to niestety normalne praktyki władz Chińskiej Republiki Ludowej. Teraz jednak okazało się, że dokładnej kontroli są poddawani nie tylko dorośli, ale także dzieci, a konkretniej uczniowie szkół. „Inteligentny system zarządzania zachowaniem w klasie” (zamiennie i krócej: SmartEye) to nazwa technologii zainstalowanej w jednej ze szkół średnich w miejscowości Hangzhou we wschodniej części Chin, która ma na celu monitorować skupienie uczniów na lekcjach. Jak to działa? Co 30 sekund trzy kamery umieszczone nad tablicą skanują twarz każdej osoby w klasie w celu określenia jej ekspresji: czy jest zaskoczona, smutna, zła, szczęśliwa czy może znudzona. System rejestruje również aktywność uczniów na zajęciach, analizując, czy czytają, słuchają, piszą, udzielają się, a nawet czy opierają się o biurko. SmartEye w czasie rzeczywistym powiadamia nauczyciela, jeśli zauważy, że słuchacze są rozproszeni. Można także wygenerować raport na koniec zajęć, który podaje średnią z obserwacji każdego ucznia. Co więcej, system będzie również selekcjonował tych lepszych i gorszych: ci, którzy będą wykazywali zainteresowanie lekcjami, zostaną zaklasyfikowani do grupy A, z kolei ci, którym zdarzy się kilka razy stracić koncentrację, otrzymają przydział do grupy B.

Uczniowie nie są zachwyceni wprowadzonym rozwiązaniem. Jak sami twierdzą, SmartEye jedynie wzmaga presję, która już wcześniej była ciężka do zniesienia. Niektórzy boją się robić cokolwiek, by kamery nie wystawiły im negatywnej opinii. Warto się również zastanowić, czy zaszufladkowanie dziecka do grupy „mniej ambitnych” nie odbije się...
[pozostało do przeczytania 11% tekstu]
Dostęp do artykułów: