Ja, pan na zamku w Krakowie

Dodano: 09/10/2018 - Nr 41 z 10 października 2018

Felieton [Wróg ludu]

Poziom dna polskiej prasy zawsze wyznaczała „Gazeta Wyborcza”, ale tym razem nawet jak na ich wyczyny dali chłopcy czadu. Okazuje się, że jestem posiadaczem zabytkowej kamienicy w ścisłym centrum Krakowa, a ustalono to w ten sposób, że tam „czasem bywam”. Jak to przeczytałem, pomyślałem, że może chodzi o Wawel, w końcu kiedyś budynek mieszkalny, na pewno zabytkowy, i rzeczywiście czasem tam bywam, choćby z okazji smoleńskich miesięcznic. A zaczęło się wszystko jakieś trzy lata temu. Po długim czasie wynajmowania w Krakowie mieszkania postanowiliśmy z żoną wziąć kredyt i kupić coś własnego. Moja piękniejsza połowa znalazła na stronie PKO BP jakiś wniosek i opis, do jakiej sumy możemy dostać kredyt. Dopasowaliśmy sobie to do ofert mieszkaniowych. Po roku poszukiwań udało się coś znaleźć. Dwa kilometry od rynku, zielona dzielnica, mieszkanie… ruina, niestety. Wynajmowali je biedni studenci, łazienka bez zlewu, WC bez kranu, ściany do wyburzenia, sąsiedzi – na szczęście
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze