Liberalizm czy jego parodia?

Demiurgowie i apologeci III RP, choć wciąż trzymają w garści sporo zasobów finansowych i kontrolują dużą część debaty publicznej, od kilku lat spychani są do defensywy. Po blisko dekadzie rządów Platformy Obywatelskiej znaczna część społeczeństwa boleśnie odczuła, że skorzystała na transformacji znacznie mniej niż staro-nowa liberalna elita.

We wrześniu tygodnik „Polityka” wymówił etat Rafałowi Wosiowi, który nie tylko ma zdecydowanie lewicowe poglądy, ale coraz bardziej krytycznie wypowiadał się o liberalnej opozycji. Woś przypieczętował swój los, gdy w dziale „Opinie” na portalu Gazeta.pl opublikował artykuł „Lewico, czas na współpracę z PiS. Trzeba budować z Kaczyńskim demokratyczny socjalizm”. Redakcja „Polityki”, dopingowana przez mocno zirytowaną lewicowo-liberalną publikę, uznała, że miarka się przebrała, i podziękowała Wosiowi za współpracę. Chwilę później okazało się, że szefostwo Agory zdecydowało o wygaszeniu feralnych „Opinii”, którymi zarządzał Grzegorz Sroczyński. Formalnie poszło o kwestie biznesowe i wzmacnianie cyfrowych subskrypcji „Wyborczej”. Ale wieść gminna niesie, że działający około roku projekt uznano nie tylko za nadto lewicowy, ale i nazbyt nieprawomyślny.

Ukarany za naiwność
Patrząc na sprawę płytko: idą wybory samorządowe i antyPiS-owi potrzeba wiary w sukces i argumentów na swoją korzyść, a nie – choćby niewielkiej – krytyki ze strony własnego zaplecza intelektualnego. A co widać, spoglądając głębiej? Demiurgowie i apologeci III RP, choć wciąż trzymają w garści sporo zasobów finansowych i kontrolują dużą część debaty publicznej, od kilku lat spychani są do defensywy. Po pierwsze, po blisko dekadzie rządów Platformy Obywatelskiej znaczna część społeczeństwa boleśnie odczuła, że skorzystała na transformacji znacznie mniej niż staro-nowa liberalna elita. Po drugie, narzucona przez beneficjentów transformacji opowieść o Polsce skompromitowała się solidnie, gdy Bronisław...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: