Rosyjskie morderstwa i fikcyjne śledztwa

Jak Politkowska opisała śledztwo w sprawie własnej śmierci

Od zbrodni minęło sześć lat, w tym czasie o Politkowską upominali się zachodni politycy. Krótko po niej, podczas wizyty w Niemczech, Angela Merkel po rozmowie z Putinem stwierdziła, że obiecał on zrobić wszystko dla ukarania winnych. Sam Putin nazwał w Dreźnie zabójstwo „odrażająco okrutną, niedopuszczalną zbrodnią”, która nie może pozostać bezkarna. Stwierdził, że „swoją śmiercią wyrządziła (Rosji) większą szkodę niż swoimi publikacjami”.

Politkowska była laureatką wielu międzynarodowych nagród i autorką licznych książek. Opisywała koszmar rosyjskich zbrodni w Czeczenii, gdzie Rosja zamordowała ponad 200 tys. własnych obywateli, w tym ok. 40 tys. dzieci. Pisała o obozach koncentracyjnych, torturach, gwałtach, rabunku. Także o nadużyciach władzy Putina w samej Rosji. W Polsce ukazały się jej książki „Rosja Putina”, „Druga wojna czeczeńska” i „Udręczona Rosja. Dziennik buntu”.

W książce „Rosja Putina” Politkowska opisała niemal idealnie schemat śledztwa w sprawie… własnej śmierci. Bo jest on bliźniaczo podobny do wielu innych.

Pisała: „Prawie nikt w Rosji nie wierzy w sprawiedliwość krajowego systemu sądowniczego. Niemal wszyscy sądzą, że tutejsza władza sądownicza jest podporządkowana organowi wykonawczemu”. I w innym miejscu, o odpowiedzialności podejrzewanych o zbrodnie: „system prawny uniewinnia nawet w przypadku ewidentnego dowodu winy (co skądinąd stanowi rzadkość, gdyż prokuratorzy zazwyczaj nie robią nic w celu zebrania dowodów przeciwko nim)”.

A obawa przed światową opinią? „Zachodni przywódcy rzeczywiście pytają Putina od czasu do czasu o te sprawy, ten żąda przedstawienia mu informacji przez FSB i prokuraturę generalną, a ci już zrobią wszystko, żeby mu wyświadczyć przysługę”.

Politkowska została zastrzelona w windzie własnego domu 7 października 2006 r., w urodziny Władimira Putina. Morderstwo powszechnie...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: