Nowa schizma w prawosławiu?

Gigantyczny skandal w Kościele katolickim, a także powracające pytania o uwikłanie kluczowych hierarchów amerykańskich i watykańskich w homolobby, sprawiają, że nieco umyka nam sytuacja na Ukrainie i w światowym prawosławiu. A tak się składa, że szykuje się tam potężna wojna, która zakończyć się może „wielką prawosławną schizmą”. 
 
Kilka dni temu bowiem patriarcha Konstantynopola Bartłomiej wyznaczył dwóch egzarchów dla Ukrainy, których zadaniem jest przygotować autokefalię dla Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. Odpowiedź Rosji i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej była natychmiastowa. Hierarchowie zaczęli grozić nową wielką schizmą, uruchomili hierarchów w zależnych od siebie Cerkwiach i zaczęli przestrzegać przed nieprzemyślanymi działaniami. To jednak nie wszystko. Patriarcha Moskwy i Wszechrusi zapowiedział, że przestanie wymieniać patriarchę Konstantynopola w kanonie eucharystycznym, to zaś oznacza, że w istocie doszło – przynajmniej na poziomie symbolicznym – do zerwania jedności. Skąd taka reakcja? Odpowiedź jest prosta. Autokefalia dla Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej oznacza, że Rosyjska Cerkiew Prawosławna przestanie być największą wspólnotą prawosławną na świecie, a w prawosławnym świecie pojawi się nowy rozgrywający, mogący przechylać szalę wpływów choćby na korzyść Konstantynopola, który do tej pory walkę o wpływy przegrywał z o wiele silniejszą Moskwą. Nie bez znaczenia jest także to, że autokefalia dla Kijowa wyprowadza – znowu w wymiarze symbolicznym – Ukrainę ze sfery „russkogo mira”, wpływów imperium. Dlatego niezależnie od tego, czy dalszy los prawosławia interesuje nas czy nie – warto przyglądać się temu, co się tam dzieje.
 
 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: