Czy Florence przejdzie na emeryturę? Przyzwyczaić się do armagedonu

To będzie jak uderzenie żelaznej pięści Mike’a Tysona – tak przed huraganem Florence ostrzegał Jeff Byard z Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. Na szczęście huragan nad lądem osłabł, ale mimo to w USA z jego powodu zginęło co najmniej 5 osób, a straty w infrastrukturze sięgną miliardów dolarów.
 
Przez ostatnie dni w USA nie mówiło się o niczym innym niż właśnie o niej – Florence. Florencja to ogromny huragan, który miał nawiedzić wschodnie wybrzeże. Strach przed konsekwencjami był ogromny, bo początkowo szacowano, że huragan miał mieć moc 4 w pięciostopniowej skali. Spodziewano się więc wiatru o sile 210–249 km na godzinę i fal na oceanie o wysokości do 5,5 metra. To oznaczałoby masakrę Karoliny Północnej i Południowej. Dlatego władze apelowały, aby ewakuować się z terenów, przez które miała przejść Florence. Wyjechało ponad 1,5 mln osób. W ostrzeżenia włączył się nawet prezydent USA Donald Trump. „Moi ludzie właśnie poinformowali mnie, że jest to jeden z najgorszych huraganów, które uderzy we Wschodnie Wybrzeże od wielu lat. Przygotuj się, bądź ostrożny i bądź BEZPIECZNY!” – napisał na Twitterze Trump. Ostatecznie huragan zbliżając się do lądu, osłabł do pierwszego stopnia, ale i tak było bardzo niebezpiecznie. Od prądu odciętych zostało 800 tys. osób, wiele domów jest zniszczonych i co najsmutniejsze – zginęło 5 osób. 
 
Państwo było gotowe
Trzeba powiedzieć, że USA postawiło wszystkie służby na nogi. Policja, straż, a nawet gwardia narodowa zostały zmobilizowane do niesienie pomocy. Do pracy przygotowano prawdziwą armię 40 tys. elektryków, którzy mają naprawiać uszkodzenia i przywracać prąd w gospodarstwach domowych. Oczywiście zadbano również o odpowiedni kontakt z mieszkańcami. Jednym ze sposobów porozumiewania się ze społeczeństwem jest specjalna aplikacja wydana przez Federalną Agencję Zarządzania Kryzysowego. To właśnie ona odbiera wszystkie ostrzeżenia w czasie rzeczywistym, a po...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: