Agenci wpływu

Dodano: 28/08/2018

Felieton [Wrzutka]

Lenin nazwał ich „użytecznymi idiotami”. Hodowla rozmaitych „koni trojańskich” znana jest od niepamiętnych czasów, choć permanentną metodą uprawiania polityki stała się dopiero od czasów Katarzyny II, która potrafiła liczyć i łatwo porachowała sobie, że umiejętna propaganda z użyciem agentów wpływu jest równie cenna jak całe dywizje. Zasługi Woltera w opluwaniu Polski i przygotowaniu podglebia pod rozbiory można porównywać z sukcesami wojsk Suworowa. Jeszcze większe znaczenie uzyskali agenci wpływu w czasach komunizmu. Aż dziw, że nie udało im się doszczętnie rozbroić Zachodu, zniszczyć jego systemów bezpieczeństwa, zainfekować systemu wartości i uzyskać ogromnego wpływu na opinię publiczną. Paradoksalnie przegrana w zimnej wojnie i oddalenie wizji globalnego konfliktu militarnego stworzyły złote czasy dla użytecznych idiotów, których kolejne generacje mogą nawet nie wiedzieć, jak i dlaczego zwerbowano ich dziadków – oni są przecież wolni i postępowi. Na Zachodzie
     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze