Pierwszy test Dobrej Zmiany

Sądząc po tonie, w którym główne media relacjonują politykę, PiS powinien już mieć ujemne poparcie. Na szczęście to nie media, lecz wyborcy decydują o podziale władzy.


Wybory samorządowe będą pierwszym od trzech lat poważnym plebiscytem, pokazującym realną skalę poparcia dla rządu Dobrej Zmiany i jego adwersarzy z PO. W tych wyborach rozstrzygnie się także kilka innych kwestii, m.in. przyszłość najbardziej prorosyjskiej partii na naszej scenie – Polskiego Stronnictwa Ludowego. Największe emocje wzbudzi rywalizacja w dużych miastach. Przekonamy się, czy Prawo i Sprawiedliwość jest w stanie odbić je z rąk środowisk związanych z Platformą Obywatelską i SLD.
O ile kampania wyborcza w Warszawie de facto toczy się już pełną parą, o tyle w takich miastach jak Gdańsk, Łódź, Lublin, Wrocław czy Kraków główni „aktorzy” oczekują chyba na ostatnią prostą i nie wyciągnęli jeszcze największych atutów.

Kampania warszawska
W stolicy mamy starcie dwóch sposobów rozumienia funkcji samorządu. Rafał Trzaskowski, kandydat PO, chciałby zakonserwować obecny układ sił w warszawskim ratuszu, w którym miejsce znajdzie się zarówno dla podporucznik Ewy Gawor, jak i dla innych pracujących tam byłych funkcjonariuszy PRL. Trzaskowski w swojej kampanii prezentuje podejście paniczyka, któremu nagle zlecono bratanie się z ludem. Czyni to więc nieco karykaturalnie – przy pomocy „ławeczki”, „taśmy klejącej” i „spontanicznych” spotkań z mieszkańcami Warszawy.
Podejście otoczenia kandydata PO do mieszkańców miasta obrazuje znamienny wpis na Twitterze autorstwa redaktora Tomasza Lisa traktujący o kibicu Legii, który publicznie wypowiedział słowa poparcia dla Patryka Jakiego: „Nie rozumiem oburzenia. Pan menel ma swojego kandydata i przedstawił mu swoje postulaty. W demokracji zwykła sprawa”.
Potencjalnie jednak to kandydat PO cieszy się poparciem wielu osiedli, które po wojnie zasiedliły rodziny wojskowe, milicyjne,...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: