Niemcy–Rosja: reset. Putin i Merkel kontra Trump

Po przeszło czterech latach Berlin wraca do „pragmatycznej” współpracy z Rosją. Wizyta Władimira Putina w Niemczech otwiera nowy etap w stosunkach tych dwóch państw i kształtuje sytuację geopolityczną w Europie. Angela Merkel staje u boku Putina przeciwko Donaldowi Trumpowi. Z jednej strony mamy oś Berlin–Moskwa z przydatkami w rodzaju Austriaków, z drugiej – Stany Zjednoczone i szereg krajów Europy Środkowej i Wschodniej.


Kilka dni po spotkaniu z Putinem Merkel wybrała się w podróż po Kaukazie Południowym. Dużo było o dywersyfikacji dostaw gazu dla Europy (Południowy Korytarz), było też potępienie rosyjskiej okupacji części Gruzji. Ale nie powinno to mylić. Berlin zmienił kurs na prorosyjski, a ważniejsze od słów, które nic nie kosztują, są czyny. A te, choćby w wypadku Nord Stream 2, kosztują miliardy. Zapraszając Putina do domu, Merkel chciała pokazać Trumpowi, że Berlin ma wiele możliwości w polityce zagranicznej, a Amerykanie nie powinni dyktować Niemcom, co mają robić. Paradoksalnie, kanclerz trącając się kielichami w ogrodzie brandenburskiego pałacu z przywódcą Rosji, tylko przyznała rację prezydentowi USA, który na lipcowym szczycie NATO zarzucał Niemcom uzależnienie od Moskwy.

Gazowe przymierze
Po agresji Rosji na Ukrainę w 2014 r. dochodziło do spotkań kanclerz Niemiec z prezydentem Putinem, ale przede wszystkim w formatach wielostronnych. Ostatnio zaczęło się to zmieniać. W maju Merkel poleciała do rezydencji Putina w Soczi. Jednak zmianę w relacjach obu państw ostatecznie pieczętuje spotkanie 18 sierpnia. To pierwsze od 2013 r. bilateralne spotkanie Merkel i Putina na terenie Niemiec. I pogrzeb izolacji Putina na światowych salonach – bo trzeba pamiętać, że Trump nie spotkał się z Rosjaninem w USA, ale na neutralnym gruncie.
Do rządowej rezydencji w pałacu Meseberg Putin dotarł z półgodzinnym opóźnieniem. Tym razem można było jednak wybaczyć dyżurnemu spóźnialskiemu – leciał...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: