Odczytując znaki

Najmocniej uderzyło mnie przy pracy nad filmem nie duchowe napięcie osób, z którymi rozmawialiśmy (choć niewątpliwie było ono ogromne), ale... świadomość, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Opowieści żon: Sławomira Skrzypka, senatora Zająca czy Andrzeja Przewoźnika nie pozostawiły najmniejszych wątpliwości, że dla nich ich mężowie nadal żyją, że kontakt się nie zerwał, że „świętych obcowanie” jest dla nich rzeczywistością, a nie tylko pobożną gadką. Teologicznie, religijnie zapewne wszyscy się z tym zgadzamy, ale... doświadczenie tej prawdy jest już czymś zupełnie innym. Dla mnie takim doświadczeniem były rozmowy z wdowami smoleńskimi. A świadectwem tego doświadczenia pozostaje film,
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: