Jednokomórkowcy

Guillaume Musso to jeden z najpłodniejszych i najbardziej poczytnych pisarzy francuskich. „Dziewczyna z Brooklynu”, „Uratuj mnie” czy „Central Park” łączą wdzięk romansu ze sprawnością pełnokrwistej powieści sensacyjnej.

Każdorazowo przykuwają uwagę świetne pomysły początkowe – dziewczyna, która budzi się na parkowej ławce skuta kajdankami z nieznajomym mężczyzną, pasażerka samolotu, która cudem przeżyła katastrofę – błyskawicznie wciągają czytelnika, nie pozwalając mu oderwać się aż do ostatniej strony. W „Telefonie od anioła” generatorem akcji jest jak zwykle przypadek – oto na nowojorskim lotnisku wpadają na siebie mężczyzna i kobieta, zajęci rozmową przez telefony komórkowe. Nieświadomie zamieniają się komórkami i udają się każde w swoją stronę – ona do Paryża, on nad Pacyfik. Po skonstatowaniu pomyłki obydwoje nie potrafią powstrzymać ciekawości, zwycięża chęć, by zajrzeć do cudzego aparatu. W efekcie poznają się, wchodzą w cudze życie, docierają do skrzętnie ukrywanych tajemnic. W rezultacie muszą się spotkać. Jedno jest pewne – to, że zaiskrzy między nimi, to kwestia czasu. Ona jest byłą policjantką, która po samobójczym zamachu usiłuje się odnaleźć jako właścicielka sklepu ogrodniczego, on – byłym kulinarnym mistrzem, który po zdradzie żony nie może się pozbierać. Ich losy połączy 14-latka porwana w Manchesterze, której wydarte serce zostało anonimowo wysłane na posterunek policji. Na naszych oczach komedia omyłek przemienia się w sensacyjny dramat, a poszukiwanie sensu życia okazuje się walką o samo życie.
Świetna lektura na wakacje!

Guillaume Musso „Telefon od anioła” Albatros. Warszawa 2017
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: