Droga krzyżowa w Jerozolimie

Felieton [Walka o dusze]

To nie będzie kolejny felieton z cyklu „Na froncie walki cywilizacji”. I to mimo iż opowiadać on będzie o miejscu, gdzie wojna (także cywilizacyjna) trwa nieustannie, gdzie giną ludzie i gdzie być może decyduje się przyszłość świata. Ziemia Święta – Izrael i Palestyna – to takie właśnie miejsce. Dla mnie w tej chwili (a jestem teraz na pielgrzymce) to miejsce szczególnych przeżyć duchowych. Gdy idzie się uliczkami Jerozolimy, pełnej zabieganych i zupełnie niezainteresowanych duchowością ludzi, i próbuje odprawić Drogę Krzyżową, to człowiek uświadamia sobie, jak to mogło wyglądać kiedyś. I zmienia mu się myślenie o wszystkim. Religijna samotność w wielkim, wieloreligijnym i wieloetnicznym tłumie sprzyja rozmyślaniom, ale pokazuje także, co musiał wtedy przeżywać Jezus. Niesamowita jest także wizyta nad Jeziorem (morzem) Galilejskim. To, jak powiedział mi o. Zacheusz z Bazyliki Grobu Pańskiego, największa pamiątka po czasach Jezusa. I coś w tym jest. Jezioro jest
     
64%
pozostało do przeczytania: 36%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze