Rolnicy kontra niemieckie latyfundia. Jest decyzja sądu!

Przez kilka lat w okresie rządów PO–PSL organizowali protesty przeciwko złej polityce Agencji Nieruchomości Rolnej, która zamiast sprzedawać i dzierżawić grunty polskim rolnikom, sprzedawała je poprzez tzw. słupy spółkom niemieckim i duńskim. Pod koniec rządów PO–PSL zostali aresztowani z zarzutami utworzenia zorganizowanej grupy przestępczej. W ubiegłym tygodniu Sąd Okręgowy w Szczecinie uniewinnił 31 rolników od tych absurdalnych zarzutów.

Przez wiele lat protesty zachodniopomorskich rolników były solą w oku polityków PO i PSL. Blokowali drogi wojewódzkie, a także te w centrum Szczecina. Urządzali wielodniowe pikiety pod budynkami administracji rządowej w Szczecinie i Warszawie. Przyczyna protestów była zawsze ta sama: sprzedawanie polskiej ziemi spółkom niemieckim i duńskim.
Choć przepisy tego zabraniały, firmy z obcym kapitałem omijały prawo, posługując się tzw. słupami, czyli podstawionymi Polakami, którzy kupowali ziemię od Agencji Nieruchomości Rolnych. Władze Agencji, liderzy PO i PSL a także Ministerstwo Rolnictwa przymykały na to oko. Także służby, takie jak ABW czy CBA, nie chciały widzieć problemu. – W praktyce wyglądało to tak, że na licytację przyjeżdżał gość rozklekotanym rowerem i licytował ziemię za kilka milionów złotych – mówi Robert Tarnowski, lider protestów rolniczych z Pyrzyc. – Kapitał niemiecki stać na to, żeby podbijać ceny i kupować polskie ziemie za taką cenę, której, rolnicy indywidualni, nie jesteśmy w stanie zapłacić – dodaje.

Niemieckie latyfundia na Pomorzu Zachodnim
W ten sposób spółki z udziałem kapitału niemieckiego i duńskiego przez lata rządów PO–PSL utworzyły na terenie województwa zachodniopomorskiego ogromne latyfundia. Normą było, że ich areał liczył po kilka tysięcy hektarów. W zderzeniu z agresywną polityką wykupu ziem na Pomorzu Zachodnim i potężnym kapitałem rolnicy indywidualni nie mieli żadnych szans na powiększenie własnych gospodarstw.
...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: