Sprawy publiczne, sprawy prywatne

Felieton [Walka o dusze]

Są takie kwestie, w których człowiek wolałby milczeć. I to z wielu powodów. Ze współczucia dla ofiar całego wydarzenia, z szacunku dla prywatności, ale także z powodu świadomości ewangelicznej prawdy o tym, że kto stoi, baczyć powinien, by nie upaść. Ale milczeć nie wolno, nie dlatego, że chce się oceniać czy osądzać (tego nam robić nie wolno), ale dlatego, że sprawa dotyczy kwestii fundamentalnych. Tak jest w przypadku pewnego posła i pewnej pani, których imiona i nazwiska – z szacunku dla nich i współczucia dla ich rodzin – pominę. Zacznijmy od kwestii podstawowej. Małżeństwo nie jest sprawą prywatną, lecz publiczną. Zawiera się je przed Bogiem i Kościołem albo przed społeczeństwem, a to oznacza, że płynące z niego zobowiązania są publiczne. Romans osoby w związku małżeńskim, choć zazwyczaj ukryty, uderza w publiczną relację i jako taki też jest rzeczą publiczną, szczególnie gdy dotyczy polityka czy lidera opinii. Łamanie publicznych zobowiązań nie jest rzeczą bez
     
62%
pozostało do przeczytania: 38%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze