Powrót prowokatora. Oliver Frljić znowu w Polsce

KULTURA [TEATR]

Oburzyły Państwa symbole narodowe w damskim kroczu i Jezus gwałcący muzułmankę? Radzę więc zapiąć pasy, bo fundator tych „rewelacji” Oliver Frljić wraca do Warszawy. „Klątwę” udało mi się obejrzeć dopiero kilka tygodni temu, a więc ponad rok po skandalu, jaki ów spektakl wywołał w momencie pojawienia się na deskach stołecznego Teatru Powszechnego. Dopiero 15 miesięcy po premierze (która odbyła się 18 lutego 2017 r.) byłam w stanie kupić bilet na owiany złą – ale jednak – sławą spektakl Olivera Frljicia. W czym tkwi fenomen chorwackiego reżysera, że przez ponad rok zdobycie biletu na jego sztukę graniczyło z cudem? Akurat w tym konkretnym przypadku nie przeceniałabym siły jego artystycznego magnetyzmu – poniekąd winne są tu same tzw. media prawicowe, które nagłaśniając skandaliczne wybryki bośniackiego Chorwata, niejako świetnie zareklamowały jego dziwaczną twórczość. O tym, że mimo wspomnianego efektu ubocznego takie zjawiska warto nagłaśniać, przekonuje krytyk
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze