Bez wyjścia

Przez dwa lata dworowałem sobie z twórców totalnej opozycji. Z natężenia taniej demagogii, braku jakiejkolwiek finezji w atakach i umiaru w różnicowaniu chwytów politycznych w stosunku do różnych przeciwników. Obecnie dochodzę do wniosku, że niekoniecznie jest to wynik indolencji. Po prostu nie mieli lepszego wyjścia.

Zbyt dobrze wiedzieli, co ich czeka. Sami najlepiej znali swoje przekręty, powiązania, przepływy pieniędzy i stan zagranicznych kont. Mogli co najwyżej liczyć, że prokuratura i komisje śledcze tak prędko się do tego nie dogrzebią. A nawet jeśli się dogrzebią, są jeszcze niezależne sądy, które uniewinnią tych, co trzeba, a gdyby i one nie spełniły
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: