Fortepian w Brukseli

Felieton [Widziane z Brukseli]

Bruksela, ostatnia niedziela kwietnia 2018 r. Początek długiej majówki. Nagle potworny huk. W statecznej dzielnicy, gdzie w takie dni panuje cisza, nawet nie za często przejeżdżają samochody, huk brzmi jak wystrzał artyleryjski i słyszą go wszyscy, którzy nie wyjechali. Na chodniku, a może lepiej powiedzieć Norwidem: „na bruku”, ląduje... fortepian. Ktoś nie miał siły go wynieść, ale miał siłę go wyrzucić. A mnie się przypomina poemat tegoż wieszcza „Fortepian Chopina”, zaczynający się od słów: „Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie / Niedocieczonego wątku - - / - pełne jak mit, Blade jak świt”. Tak, to ten sam poemat, w którym Norwid pisze o „Polsce przemienionych kołodziejów”. Cyprian Kamil Norwid pisze dalej o carskich żołnierzach i „kaukaskich koniach”, „co się rwą”. I o tym, że Rosjanie pchają polskie, „ożałobione wdowy” kolbami. Wreszcie pożar i: „Sprzęt podobny do trumny / Wydźwigają... runął... runął... – Twój fortepian!”. Od śmierci Chopina mija 169 lat, a od
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze