ABC dla rządzących

Bez sentymentów Mądra maksyma głosi, że w polityce międzynarodowej bardzo wiele znaczą kontakty osobiste, a jednocześnie one nic nie znaczą, jeśli dochodzi do starcia interesów. Nic dodać, nic ująć. Bo polityka zagraniczna jest grą, w której nie ma sentymentów, za to są brutalne faule, stosowanie metod nie fair, kupowanie meczów (żeby zilustrować to przykładem odległym od Europy: Tajwan dosłownie kupił sobie uznanie go przez kilka wysp-państewek na Pacyfiku...) czy też gole samobójcze. W samobójach specjalizuje się – tu już nie przykład azjatycki, ale nasz własny, europejski – rząd Donalda Tuska. Polityka zagraniczna, zwana też zewnętrzną, nie jest raczej domeną ludzi, którzy chcą się wzorować na św. Franciszku z Asyżu. Jak ktoś chce nadstawiać drugi policzek, to niech tak czyni, ale niech, na miłość boską, nie stara się reprezentować np. polskich interesów na forum międzynarodowym. Mężami stanu nigdy nie zostają pacyfiści, ci, którzy uważają, że „better red than dead
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze