O oddolnym tworzeniu elit

Trzy nasze światy List ukazuje aż trzy światy. Świat pierwszy siedzi za stołem prezydialnym – to lokalna grupa interesów. Są bardziej doświadczeni, cwańsi, lepiej zintegrowani od reszty. Wiedzą, czego chcą, i wiedzą, jak to osiągać. Świat drugi to ci pyskujący, pewnie są w większości. Mają żal, że nie dostają tego, co – jak uważają – im się należy. Ale korzyści z tego, iż są większością, nie potrafią uzyskać. Nie potrafią bowiem się zorganizować („każdy chce co innego”) i uzgodnić swoich celów. Są też na dwa pierwsze światy patrzący nieco z boku „chrześcijanie”, którzy tam-na-wsi mieszkają od jakiegoś czasu. Chrześcijanie chyba nieźle sobie w życiu poradzili i teraz pomogliby innym. Ale nie mogą i nie chcą za kogoś załatwiać wszystkiego. W obliczu pyskujących, którzy nie potrafią nawet poprosić o pomoc, chrześcijanie wycofują się. Chrześcijanie nie wiedzą, jak włączać się w naprawę ich małej/wielkiej wsi. Najwyraźniej nie dają sobie rady w tej – odwiecznej chciałoby
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze