Kolejny etap zmieniania Kościoła

Nadchodzi kolejny Synod. I niestety istnieje obawa, że tak jak poprzedni wcale nie służył umacnianiu rodziny, tak i ten wcale nie będzie pomagał w sprowadzaniu młodzieży do Kościoła. Zamiast tego zostanie on wykorzystany do jeszcze głębszej rewolucji w Kościele. Obawy te wzmaga dokument, który przygotowano po tzw. presynodalnych obradach młodzieży. Co z niego wynika? W największym skrócie tyle, że młodzi „wciąż pragną być częścią Kościoła”, ale chcieliby, żeby był to inny Kościół.

„Często wśród młodych ludzi, zarówno w Kościele, jak i na całym świecie, panuje wielkie nieporozumienie dotyczące szczególnie kontrowersyjnych dziś nauk Kościoła, na przykład dotyczących antykoncepcji, aborcji, homoseksualizmu, wspólnego pożycia, trwałości małżeństwa i kapłaństwa zarezerwowanego dla płci męskiej” – można przeczytać w dokumencie przygotowanym po obradach. Owszem, zaraz potem jest napisane, że nie wszyscy chcą zmiany nauczania, bo niektórym wystarczy dostęp „do lepszego wyjaśnienia”. Tym pierwszym pozostaje zaproponować, by poszukali innego Kościoła. Jest multum wyznań chrześcijańskich, które dopuszczają antykoncepcję, z aborcji zrobiły niemal sakrament, homoseksualiści są biskupami, pastorami, a homoseksualizm stał się w nich normą, rozwody stanowią standard, a pastorkami od dawna są kobiety. Skutki dla owych wyznań są opłakane i nie widać powodu, by Kościół katolicki szedł podobną drogą, zwłaszcza że jest ona wbrew nauczaniu Chrystusa. A co do tych drugich, to są oni przykrym potwierdzeniem tezy, że od lat nie prowadzi się w Kościele normalnej katechezy. Wyjaśnienia są, ale kapłani zbyt często, obawiając się reakcji, nie podają ich, a może sami nie znają. Wystarczy sięgnąć do dokumentów. Tyle że wtedy zamiast wielkich obrad presynodalnych, zamiast robienia show, byłaby normalna praca Kościoła. A na to najwyraźniej nasi reformatorzy nie są gotowi.
 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: