Naukowcy, do nauki!

Felieton [Wrzutka]

Jestem pełen jak najżyczliwszych uczuć wobec wicepremiera Gowina i jego konstytucji dla nauki. Aliści w skrótowych charakterystykach, które przebiły się do mediów, zabrakło mi jednak dwóch niezbędnych elementów, aby reforma się udała. Po pierwsze, edukacja, zwłaszcza ta wyższa, musi się zacząć od bezwzględnego wyżyłowania wymagań. Upowszechnienie ponad miarę szkolnictwa wyższego wpłynęło na automatyczne obniżenie ogólnego poziomu, zaś dostępność i masowość edukacji zmieniła uczelnie w fabryki magistrów, a coraz częściej doktorów. Cel, którym było dostarczenie społeczeństwu kadr, został zamieniony w komfort obywateli mogących się chlubić wyższym wykształceniem. I nikt nie zastanawiał się, czy jest zapotrzebowanie na dziesiątki specjalistów od piaru i marketingu. Dobrze zorganizowane i, dodajmy, bardzo zamożne społeczeństwa nie licytują się w ilości tytułów na głowę mieszkańca. Wyższe wykształcenie jest tam wyróżnikiem kwalifikacji, statusu, a nade wszystko zarobków.
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze