Dobra śmierć i modlitwa kapłana

Felieton [Walka o dusze]

Na księdza Edwarda Stańka wylały się już hektolitry hejtu. Wypowiedzieli się na jego temat dyżurni antyklerykałowie, zatroskani o stan Kościoła niewierzący publicyści, ale także katoliccy komentatorzy i biskupi z każdej niemal strony. Oburzeniu nie było końca. „Kapłan życzy śmierci papieżowi” – można było przeczytać w wielu periodykach. A ja chciałbym jednak księdza bronić, bo mam wrażenie, że ogromna większość komentatorów nie doczytała tego, co ten znakomity patrolog rzeczywiście powiedział. Kazanie wygłoszone przez niego wcale nie było o życzeniu śmierci Franciszkowi, lecz o relacji między władzą a autorytetem i o tym, że władza nie musi wiązać się z autorytetem, bo to różne porządki. „Autorytetu się nie otrzymuje, do autorytetu się dorasta. W Kościele jedynym autorytetem jest Jezus. Nie papież, nie hierarchia, nie przełożeni. Jezus. I w oparciu o Jego autorytet Kościół żyje. Ktokolwiek w Kościele jest na świeczniku i w swoim życiu naśladuje Jezusa, ten promieniuje
     
60%
pozostało do przeczytania: 40%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze