Ustępstwo czy unik?

Wygląda na to, że zamiast jasnej deklaracji w sprawie wierności ewangelicznemu nauczaniu o małżeństwie i rozwodach polscy biskupi wybrali drogę uników i zrzucania odpowiedzialności na szeregowych księży. Zapowiadanej deklaracji Konferencji Episkopatu Polski w sprawie interpretacji „Amoris laetitia” wciąż nie ma, a zamiast niej mamy dość zaskakujące wypowiedzi bp. Jana Wątroby.

Hierarcha przyznał, że słowo „rozeznawanie”, które w „AL” określa proces dopuszczania rozmów z osobami rozwiedzionymi w ponownych związkach, ma dość mgliste (a dokładnie mgliste jest ich rozumienie przez kapłanów) znaczenie, ale że to właśnie spowiednicy w konfesjonałach będą decydować w sprawie związków. To oznacza, że Kościół czeka „wielka praca, żeby pomóc księżom, bo ostatecznie to spowiednik w konfesjonale będzie decydować”. I aż trudno nie zadać pytania, o czym ma decydować ksiądz? O tym, czy cudzołóstwo jest cudzołóstwem? Czy wolno cudzołożyć? Czy rozwód był uprawniony (choć Jezus zapowiedział, że nie jest)? Czy może o tym, że poprzedni związek był nieważny (ale wtedy po co jeszcze sądy biskupie)? Te słowa są niestety smutnym dowodem na to, że naszym biskupom nie starczyło odwagi, by bronić nauczania św. Jana Pawła II i całego Kościoła, a także Ewangelii, więc postanowili zrzucić ten obowiązek na spowiedników… Ale to oznacza w istocie, że każdy spowiednik będzie sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Doktryna, wyrażona jasno przez Jezusa w Ewangelii, przestanie istnieć. Mam nadzieję, że tak nie będzie, że polski Episkopat pozostanie wierny Janowi Pawłowi II, na którego tak często się powołuje, i niezmiennemu nauczaniu Kościoła.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: