Trochę gorzkiej prawdy

Jeszcze całkiem niedawno do takich prac jak „Żydowscy kolaboranci Hitlera” czy „Zakłamany Holocaust” Ireneusza Lisiaka podchodziłbym z najwyższą wstrzemięźliwością. Brutalny atak na Polskę powoduje, że stosowanie jakiejkolwiek autocenzury przestaje mieć sens, pojawia się natomiast ogromny głód wiedzy w sferze częściowo zmitologizowanej, a w dużym stopniu przemilczanej. Akceptacja stanowiska uznającego Żydów za największą i właściwie jedyną ofiarę reżimu hitlerowskiego, a Holocaust za bezprecedensowe wydarzenie w dziejach ludzkości, prowadzi do relatywizowania innych tragedii.

Obsadzając jeden naród w roli ofiary, dość łatwo udaje się zepchnąć inne do roli współsprawców. A przecież, dowodzi Lisiak, nie brakło kolaborantów po stronie żydowskiej. Relacje ocalałych mówią o straszliwych zbrodniach obciążających policję żydowską, o żydowskim (sic!) szmalcownictwie, przypominając choćby aferę hotelu Saskiego, mającą na celu wyłapanie bogatych Żydów ukrywających się po stronie aryjskiej. Argument, że nieludzkie okoliczności wymuszały patologie, nie przekonuje – istniała gama możliwych zachowań: od przywódcy warszawskiej gminy Adama Czerniakowa, który zdecydował się na samobójstwo, po Chaima Rumkowskiego, „króla łódzkiego getta”. W swojej ostatniej książce Lisiak przedstawia wykorzystywanie Zagłady jako nowej świeckiej religii dla wspólnoty, która zerwała z Bogiem, a zarazem intratnego biznesu. Polecam zapoznanie się z tymi pracami, ponieważ jestem zwolennikiem jak najlepszych stosunków polsko-żydowskich, doceniam wielki wzajemny wkład we wspólną historię, ale wiem, że tylko prawda nas wyzwoli.


Ireneusz T. Lisiak „Zakłamany Holocaust” Capital Warszawa 2017
 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: