My jesteśmy Wojsko Polskie

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

7 marca 1949 r. został stracony wraz z sześcioma podkomendnymi – żołnierzami Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, największego kontynuatora Armii Krajowej. Podstawą był wyrok Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, chyba najbardziej krwawego trybunału śmierci w stalinowskiej Polsce. Tak z rąk komunistycznych bandytów zginął major Wojska Polskiego Hieronim Dekutowski „Zapora”, cichociemny, jeden z najsłynniejszych bohaterów antyniemieckiej, a potem antysowieckiej partyzantki, najbardziej poszukiwany przez szwadrony NKWD i UB żołnierz Lubelszczyzny. Miał trzydzieści lat, pięć miesięcy i 11 dni. Wyglądał jak starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra. Zerwane paznokcie. – My nigdy nie poddamy się! – krzyknął, przekazując przez współwięźniów swoje ostatnie przesłanie. Wyrok wykonano o godzinie 19 przez rozstrzelanie. Mokotowska legenda głosi jednak, że ubowscy kaci zapakowali majora „Zaporę” do worka, worek powiesili pod sufitem i strzelali, sycąc swą
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze