Kolumbijska broń

Dodano: 13/03/2012 - Nr 11 z 14 marca 2012

Prawdziwe cuda Zaangażowałem się w życie międzynarodowej wspólnoty przy Katedrze Westminster w Londynie. Z czasem rozpocząłem posługę jako asystent świecki londyńskiego egzorcysty, ojca Jeremiego Daviesa. Wszystko starałem się rejestrować małą turystyczną kamerą. To mnie wciągnęło. Praktycznie na każde spotkanie modlitewne wspólnoty przychodziłem z kamerą i mikrofonem (pracowałem w polonijnej stacji radiowej). Pewnego dnia zadzwonił do mnie Rick Miller, znajomy Kanadyjczyk, którego poznałem we wspólnocie, i poprosił o pilne spotkanie. W jego głosie wyczułem, że ma mi do powiedzenia coś naprawdę ważnego, dlatego spotkaliśmy się jeszcze tego samego dnia. Rick opowiedział mi, że spotkał w naszym kościele pielgrzymkę z Kolumbii, odwiedzającą sanktuaria w całej Europie. Kurtuazyjna rozmowa na temat życia Kościoła w Kolumbii przerodziła się w głęboką, długą i pasjonującą dyskusję. Kolumbijczycy opowiadali nie tylko o zwykłym życiu w Kolumbii, ale i o cudach, jakie mają
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze