Jutro może być wojna

Znany tekst Jerzego Jurandota „O przyszłej wojnie” w dowcipny sposób opisywał przyszły konflikt, w którym samolot będzie walczył z samolotem, a czołg z czołgiem. Kompletnie bez ludzi. Ci wcześniej zostaną wybici…

„Wojny przyszłości” Marka Wrzoska traktują ten problem na serio i choć nie brak tam elementów jakby rodem z fantastyki – od dronów po cyborgi – to nacisk położony jest na inne czynniki. Wojna, jak wiadomo, to polityka realizowana innymi środkami, wojna przyszłości to nie tyle starcie oręża, ile umysłów i technik. Wojna psychologiczna istniała od zawsze, ale dopiero świat masowej komunikacji pozwala dopadać przeciwnika praktycznie wszędzie, od sztabów po zacisze domowe. Role dywersanta zwiadowcy coraz częściej przejmuje haker. Aby sparaliżować wroga, dziś już nie trzeba burzyć miast czy niszczyć siły żywej. Wystarczy broń magnetyczna, dźwiękowa, laserowa...

Opisując zmiany zachodzące w sztuce wojennej i przewidując kształt przyszłych konfliktów, autor posługuje się przykładem nowego typu starcia, który mieszkańcy Ukrainy poznali z autopsji. Wojny hybrydowej. Konfliktu, którego w zasadzie nie ma, który nie został nigdy wypowiedziany, ale trwa i powoduje ofiary. Składają się na niego nieregularne działania zbrojne aranżowane na spontaniczne, aktywne działania psychologiczne wspierane przez propagandę na forum międzynarodowym. Kto wie, gdyby nie zestrzelenie malezyjskiego samolotu, być może byłaby to pierwsza wojna hybrydowa zakończona zwycięstwem? Chociaż w odróżnieniu od wojen tradycyjnych, które kończył rozejm lub pokój, te nowoczesne pewnie nigdy się nie skończą.


Marek Wrzosek „Wojny przyszłości” FRONDA  Warszawa 2018

 
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: