Chętnie spotkam się w sądzie z panią Różą... Agresywni krytycy nie ustępują

Głosowanie europarlamentarzystów z Platformy Obywatelskiej za uruchomieniem procedury sankcyjnej przeciw Polsce było pewnym przekroczeniem Rubikonu. To się nigdy wcześniej nie zdarzyło – mówi europoseł Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.


Politycy opozycji zasiadający w Parlamencie Europejskim nie wahają się szkalować polskiego rządu na arenie międzynarodowej. Wśród nich bryluje europosłanka Róża Thun. Są jakieś granice tego oburzającego spektaklu?
Ten przypadek jest szczególny. Przypomnę, że pani von Thun und Hohenstein była szefem przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, a więc, używając pewnego skrótu, ambasadorem Unii w Polsce, i mam wrażenie, że mentalnie takim ambasadorem pozostała. Ma poczucie pewnej misji, którą można streścić tak: punkt pierwszy: Unia ma zawsze rację, punkt drugi: patrz punkt pierwszy. W związku z tym ona z zapałem i gorliwością idzie z kagankiem europejskości do tych ciemnych Polaków, usiłuje ich nawrócić na prawdziwą, postępową wiarę. Wbrew im samym. Była jednym z tych posłów Platformy Obywatelskiej, którzy zagłosowali za antypolską rezolucją 15 listopada zeszłego roku. Broniła się potem, że była to rezolucja przeciw polskiemu rządowi. Nie chodziło jednak tylko o werbalne potępienie rządu, bo w tejże rezolucji uruchamia się proces sankcyjny wobec państwa polskiego, który ostatecznie może przełożyć się na gospodarkę. I ona podniosła za tym rękę.

Wyobraża Pan sobie sytuację, że europosłowie z innych państw głosują de facto przeciwko własnemu krajowi?
W Parlamencie Europejskim dochodziło do polemik wewnątrzwłoskich czy wewnątrzfrancuskich. Sam prowadziłem takie obrady. Natomiast jestem tu kilkanaście lat i nigdy nie zdarzyło się, żeby posłowie jakiegoś kraju głosowali za uruchomieniem procedury sankcyjnej wobec państwa, z którego pochodzą. To jest pewne przekroczenie Rubikonu. Absolutnie nie jest rzeczą przypadkową...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: