Dobra Zmiana i „Głębokie Państwo”

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego został tak skonstruowany, aby budzić jak najmniejsze kontrowersje w Brukseli.
Widać, że teraz cały wysiłek PiS-owskiej strategii zostanie skierowany na załagodzenie sporu z eurokratami i przekonanie Waszyngtonu, że czas radykalizmu już się skończył. W tym celu nie tylko zmieniono czołowe postaci gabinetu, ale także zaczęto forsować nowy język, którym wypowiada się polska polityka.

Zagranica
Właściwie można było obstawiać, gdzie skieruje się ze swoją pierwszą zagraniczną wizytą nowy szef resortu spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Berlińskie spotkanie ze swoim odpowiednikiem w rządzie Republiki Federalnej Sigmarem Gabrielem pokazało, jakie będą priorytety działań MSZ. Słuchając tonu, w jakim – po rozmowach z Gabrielem – wypowiadał się Czaputowicz, można odnieść wrażenie, że w polityce zagranicznej nastąpiła zasadnicza zmiana akcentów, a kto wie, czy nawet nie strategicznego kierunku. Minister Czaputowicz nagle zadeklarował, że „Niemcy są najważniejszym partnerem gospodarczym Polski”, następna opinia, która padła z ust nowego ministra z Warszawy, była jeszcze bardziej nieoczekiwana: „Kwestia reparacji wojennych nie może kłaść się cieniem na stosunkach Polski z Niemcami”.
Obie deklaracje zabrzmiały tak, jakby nowy polski rząd chciał natychmiast zamknąć wszelkie spory z Berlinem. Jest to o tyle niepokojące, że stoi w jaskrawej sprzeczności z linią polityki zagranicznej, jaką prezentował rząd premier Beaty Szydło. Czyżby więc (na skutek zewnętrznych nacisków) resort spraw zagranicznych został wyłączony ze strategii Dobrej Zmiany i oddany we władanie tym, którzy zawsze – bez względu na zmieniające się gabinety – sterowali nadwiślańską dyplomacją? Jeśli Czaputowicz potwierdzi „nowe otwarcie” w polityce zagranicznej, to będzie dowód nie tylko na zagraniczną presję, ale także na siłę tzw. „głębokiego państwa”, które dotychczas sterowało najważniejszymi kierunkami polskiej...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: