Małżeństwo na pokładzie samolotu

Felieton [Walka o dusze]

Światowe media żyją obecnie faktem, że papież na pokładzie samolotu udzielił sakramentu małżeństwa dwojgu stewardów, którzy poprosili go o błogosławieństwo. Gdy Franciszek zapytał ich, czy są małżeństwem, odpowiedzieli, że mają ślub cywilny, bo kościół, w którym mieli zawrzeć małżeństwo kościelne, runął 8 lat temu w czasie trzęsienia ziemi (swoją drogą, to akurat jest dziwne tłumaczenie, bo, jak się zdaje, w Chile jest więcej niż jeden kościół). Ojciec święty zaproponował więc, aby od razu zawarli małżeństwo. Taka formuła nie może być sprawowana przez zwykłego księdza ograniczonego prawem kanonicznym, którego papież jest suwerenem. Nie ma wątpliwości, że wydarzenie to może mieć niezwykle pozytywne skutki, o ile przypomni iluś niesakramentalnym, a bez przeszkód kanonicznych, związkom, że w każdej chwili mogą oni pójść do swojego proboszcza, by ten – zgodnie z zasadami prawa, ale tak szybko, jak się da – „usakramentalnił” ich związek. To będzie dopiero wyraz prawdziwego
64%
pozostało do przeczytania: 36%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze