Bez litości. Motyw zbrodni – chciwość

Bogaty emeryt zginął, bo Monika A. chciała przejąć jego majątek. Bezwzględna kobieta najpierw omotała staruszka, a później do pomocy w morderstwie namówiła nastolatka. Jej intryga zszokowała nawet doświadczonych policjantów. Wykonała makabryczny plan!

– Niewiele brakowało, aby zbrodniarze nie ponieśli kary. Przez wiele tygodni nikt bowiem nawet nie zorientował się, że zamordowano człowieka. Sprawców zgubiła jednak gadatliwość – przyznali śledczy, którzy wyjaśniali okoliczności wstrząsającego mordu. Doszło do niego w Warszawie. Wprawdzie do dziś nie wiadomo, kto zadał śmiertelne ciosy, ale już nie ma wątpliwości, jak rozegrała się tragedia, kim są zabójcy, a także jaki kierował nimi motyw.
– Zasługują na szczególne potępienie – stwierdził sąd.

Aleksander P. zbił majątek na handlu nieruchomościami, ale od dawna przebywał na emeryturze, skończył bowiem 86 lat. Żył samotnie, nie miał rodziny, nie utrzymywał kontaktów towarzyskich. Przerażające, że gdy na początku maja 2014 r. zniknął, długo nie zauważono jego nieobecności. Na to zresztą liczyli oprawcy, którzy znali sytuację ofiary. Po pewnym czasie zaczęły jednak krążyć plotki, które dotarły również do policjanta z podwarszawskiej miejscowości. Usłyszał niepokojące wieści o zaginięciu bogatego emeryta. Były to jedynie pogłoski, ale nie zlekceważył ich. Powiadomił prokuraturę i w ten sposób na jaw wyszła makabryczna zbrodnia. Kryminalni szybko potwierdzili, że Aleksander P. rzeczywiście wyszedł z domu i nigdy do niego nie powrócił. Tropy doprowadziły śledczych do Moniki A., która (od jesieni 2013 r.) jako jedyna utrzymywała bliski kontakt z majętnym staruszkiem. Niektórzy twierdzili, że traktował ją jak wnuczkę, bo okazywała mu troskę, martwiła się stanem zdrowia, współczuła samotności... Niestety, mężczyzna obdarzył ją ogromnym zaufaniem, a nie mógł wiedzieć, iż zachowanie kobiety to była część jej cynicznego planu. Wykształcona, inteligentna, pracująca m.in. jako...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: