Postęp kontra człowiek. Ciemne lustro przyszłości

Nowe rozwiązania technologiczne z jednej strony potrafią ocalić nam życie, z drugiej – zrujnować je. Przed czym ostrzegają nas twórcy serialu „Czarne lustro”?

Kiedy ponad 20 lat temu, 11 maja 1997 r., najlepszy szachista świata Garri Kasparow przegrał rozgrywkę z komputerem, w dziejach otworzył się nowy rozdział, który śmiało mógłby się nazywać „Maszyna pokonuje człowieka”. Podobne wydarzenie miało miejsce kilka miesięcy temu, 27 maja 2017 r., gdy program komputerowy AlphaGo pokonał w meczu Ke Jie, mistrza starochińskiej planszówki „go”. Te pozornie niewinne przykłady świadczą o ogromnym postępie technologicznym, który niesie za sobą tyle samo udogodnień, co niebezpieczeństw. Przypominają nam o tym twórcy serialu „Black mirror” („Czarne lustro”), którzy wypuścili właśnie jego czwarty sezon.
Technologiczne smaczki
Głównym pomysłodawcą „Czarnego lustra” jest Charlie Brooker, brytyjski satyryk i pisarz. Dwa pierwsze sezony składały się z zaledwie trzech odcinków, trzeci miał ich już sześć. Tyle samo ma najnowsza, czwarta odsłona bijącego rekordy oglądalności serialu, w której każdy odcinek jest niezależnym od reszty „minifilmem” i każdy w mniejszym lub większym stopniu opowiada o wzajemnym przenikaniu się świata ludzi i sztucznej inteligencji, coraz bardziej wdzierającej się w nasze życie. Lwia część ukazanych w „Czarnym lustrze” rozwiązań wydaje się niewinna, a czasem wręcz genialna. Który z rodziców nie chciałby posługiwać się inteligentnym panelem informującym na bieżąco, gdzie przebywa i co robi ich pociecha? Czy możliwość skorzystania z systemu randkowego, który na podstawie specjalnych pomiarów dobiera nam idealnie dopasowanego partnera, nie brzmi kusząco? A co z urządzeniem, które pozwala zatopić się w czyichś wspomnieniach? Czy policjant, agent ubezpieczeniowy lub psychoterapeuta pogardziłby takim wynalazkiem?
Zawsze jest jakieś „ale”
Te przykłady to zaledwie część tego, co...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: