Futrzarskie fakty i mity. Hodowcy pod lupą

Reportaż [Wygaszanie hodowli zwierząt futerkowych]

Dochody budżetowe na wielomilionowym minusie, zwierzęce odpady do produkcji karmy zwożone z całej Europy, a nawet z krajów Trzeciego Świata. Do tego propaganda, zrównująca produkcję futer ze spożywczą i głosząca, że „bez futra nie ma Polski”. Tak przedstawiają się fakty, na temat których nie chcą rozmawiać przedstawiciele branży hodowców zwierząt futerkowych. W ubiegłym tygodniu opisaliśmy dyskusję, która toczy się w Polsce przy okazji projektu ustawy likwidującej hodowlę zwierząt futerkowych. Opisaliśmy, jak hodowcy pod pozorem hodowli królików wprowadzają na fermy mięsożerne norki. Pokazaliśmy bierność urzędów i sobiepaństwo hodowców. Dziś bierzemy pod lupę kolejne dwa mity: rzekome oszczędności na utylizacji odpadów poubojowych oraz „gigantyczne” zyski, które mają płynąć do budżetu z hodowli.Ugrzęźniemy w odpadach! Przedstawiciele branży hodowców zwierząt futerkowych przekonują, że na jej ewentualnym wygaszeniu zyska branża utylizatorów odpadów
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze