Jak odzyskać honor

Wszystko to, co stało się po katastrofie, w dramatycznie brutalny sposób pokazuje, jak bardzo cenni dla przyszłości Rzeczypospolitej byli pasażerowie tragicznego lotu na uroczystości katyńskie. Bez Nich okazaliśmy się słabi wobec rosyjskiej propagandy i zdziczenia, które przy wsparciu najważniejszych osób w państwie i głównych mediów awansowały po Smoleńsku do poziomu głosu w debacie publicznej. Jak bardzo w tych najciemniejszych chwilach brakowało mocnych słów Lecha Kaczyńskiego, Janusza Kurtyki, Władysława Stasiaka, Stefana Melaka, Anny Walentynowicz i wielu innych, których głosu już nie usłyszymy. Ale wszyscy ci wspaniali, dzielni Polacy są w naszych sumieniach. Prawda o Smoleńsku i o działaniach rządu Donalda Tuska oraz Bronisława Komorowskiego musi zostać upubliczniona. Temu służy także to książkowe wydanie „Nowego Państwa”.

Już wkrótce będą Państwo mogli obejrzeć poruszający śledczy film dokumentalny o katastrofie smoleńskiej zrealizowany przez Anitę Gargas. Ten obraz celnie demaskuje kłamstwa MAK, a przede wszystkim pokazuje strach naocznych świadków przed powiedzeniem czegokolwiek poza oficjalną wersją zaordynowaną przez gen. Anodinę. W dokumencie (będzie dołączony do tygodnika „Gazeta Polska”) wypowiada się również jeden z pracowników Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który tego straszliwego poranka stał na płycie lotniska Siewiernyj, a później bronił ciała głowy państwa przed wywiezieniem do Moskwy. W dramatycznym wystąpieniu wspomina swój strach i bezradność. Mówi, jak bardzo czekał z innymi urzędnikami na przyjazd szefa rządu RP. Jak oczekiwał, że Tusk przybędzie na miejsce katastrofy jako poważny polityk, odważny reprezentant Polski. Kogo zobaczył? Faceta, który przemknął wśród zgliszczy. Wystraszonego, małego człowieczka, który nie odważył się nawet podejść do trumny Prezydenta, nieczującego obowiązku wsparcia zdezorientowanych funkcjonariuszy kierowanego przez niego kraju.

Premier Tusk jak cień zniknął z miejsca...
[pozostało do przeczytania 33% tekstu]
Dostęp do artykułów: